"/
poniedziałek, 6.kwietnia.2009, 13:29
Może to dziwne, może i nie, ale zmieniałam już dziś kilka razy szablony i zdecydowałam się na ten... Poprzednia historia jest po części skrócona, po części niekompletna...
Ale, nie o tym.... O My Chemical Romance.
Moja mania zaczęła się od... Nie do końca wiem od czego, ale zaczęła się 30 stycznia, tego roku. O ile dobrze pamiętam (a z pamięcią mam spore kłopoty) pierwsza "polubiana" piosenka to "This is how I dissapear"... Potem (po Helenie) poszło gładko - minęły 2 miesiące i już jestem specem od ich tekstów, tłumaczeń, historii zespołu i czego kto tam jeszcze sobie chce. Strasznie mnie głowa boli od tego szukania szablonów... Muszę kończyć
Nastrój:
tagi:
Witam
poniedziałek, 6.kwietnia.2009, 12:51
Pierwszy blog... Chcę pisać tu o swoim życiu: smutkach, tragediach, wszystkim tym, co boli, co lubię, czego nie znoszę... Reasumując, będzie to blog, jakich pełno, z grafiką zapożyczoną z bylejakiego serwisu.
Więc... Od zawsze byłam kimś, kto bardzo cenił sobie przyjaźń. Gdy miałam 8, bodajże, lat, nie wierzyłam w to, że ludzie mogą mi czegoś zazdrościć. Zawsze byłam "wybitnie zdolna": szkoła muzyczna, same czerwone paski, i w piątej klasie coś się załamało... Jeśli już coś grałam, to w the sims na kompie. Kupiłam pierwsze bravo i zaczęły się pyskówki, rodzice zmuszali mnie do grania, coraz częściej czułam że życie nie ma sensu. W szkole, jeśli już w niej byłam, siedziałam albo sama, albo ktoś się "litował" i "raczył przy mnie usiąść". Byłam bardzo słaba nerwowo, cała sytuacja mnie wykańczała, zmarł mój kochany dziadek. Płakałam jeszcze częściej, nienawidziłam świata za to wszystko, nienawidziłam siebie za to, że do tego wszystkiego dopuściłam, że pozwalam innym na nabijanie się ze mnie. Szósta klasa - pierwsza komórka. Szukałam losując numery kogoś, z kim mogłabym się porozumieć normalnie, komu mogłabym się wyżalić, ale to nie miało sensu, wiedziałam od początku. Gdy nareszcie, po długich męczarniach i wielu, wielu siniakach na ciele ukończyłam szkołę muzyczną, obiecałam sobie, że teraz wszystko się zmieni, będzie lżej... Mimo wszystko - nie było, zaprzyjaźniłam się z kompletnym marginesem, paliłam, piłam, dobrze, że nie ćpałam... Pod koniec 1 klasy gimnazjum, w trzeciomajowy weekend pojechałam samotnie do swojej siostry ciotecznej. I to było punktem zwrotnym w mojej karierze zdemoralizowanej gówniary. Od tej pory uciekam od swojego życia do siostry...
Nastrój:
tagi: